Teardrop
Kiedy ktoś zaczyna spełniać takie marzenie, ciężko powstrzymać palce przed kizianem jego łopatek i usta przed błądzeniem po szyi. Ciężko całkiem nie znikać i nie plątać swoich snów z jego snami, nawet jeśli to ciężkie sny pełne wspomnień. Ustać na nogach, kiedy gubi się w pocałunku, jakby był pierwszy. Ciężko rano budzić się i odkrywać, że nie ma go obok i że znowu trzeba przyzwyczaić się do jego nieobecności. Kiedy tak bardzo by się chciało jechać dalej razem z nim i nie oglądać się na nic. Słuchać muzyki i gadać - nie mam pojęcia o czym
Gotować mu kurki w śmietanie i jeść delicje na podłodze w już nie tylko swoim małym świecie…
Kiedy zabawa już się skończyła, a zaczyna się coś więcej…
I kiedy w deszczowe, wczesnojesienne wieczory, wspomnienia każą się uśmiechać pomimo…
Mam już tylko ten jeden klucz. Upuszczony może się stłuc. Nie chciałabym znowu zbierać odłamków z podłogi i ślinić ostrych krawędzi, jakby to mogło je ze sobą zlepić. A potem czekać miesiącami, aż słońce zacznie prześwitywać przez nie, z powrotem, na wylot.
Ale to nie dlatego tutaj jestem. Nie po to, żeby podtrzymywać go czubkami palców w górze.
Jestem tu, bo właśnie tu chcę być.
Usiąść na miedzy, w pomiędzy i słuchać :*