Grzywka Niesforna

kilka słów o niesforności własnej

Teardrop

wrzesień1

Kiedy ktoś zaczyna spełniać takie marzenie, ciężko powstrzymać palce przed kizianem jego łopatek i usta przed błądzeniem po szyi. Ciężko całkiem nie znikać i nie plątać swoich snów z jego snami, nawet jeśli to ciężkie sny pełne wspomnień. Ustać na nogach, kiedy gubi się w pocałunku, jakby był pierwszy. Ciężko rano budzić się i odkrywać, że nie ma go obok i że znowu trzeba przyzwyczaić się do jego nieobecności. Kiedy tak bardzo by się chciało jechać dalej razem z nim i nie oglądać się na nic. Słuchać muzyki i gadać - nie mam pojęcia o czym :) Gotować mu kurki w śmietanie i jeść delicje na podłodze w już nie tylko swoim małym świecie…

Kiedy zabawa już się skończyła, a zaczyna się coś więcej…

I kiedy w deszczowe, wczesnojesienne wieczory, wspomnienia każą się uśmiechać pomimo…

Mam już tylko ten jeden klucz. Upuszczony może się stłuc. Nie chciałabym znowu zbierać odłamków z podłogi i ślinić ostrych krawędzi, jakby to mogło je ze sobą zlepić. A potem czekać miesiącami, aż słońce zacznie prześwitywać przez nie, z powrotem, na wylot.

Ale to nie dlatego tutaj jestem. Nie po to, żeby podtrzymywać go czubkami palców w górze.

Jestem tu, bo właśnie tu chcę być.

Usiąść na miedzy, w pomiędzy i słuchać :*

Dear Tourist…

sierpień22

Syndrom sztokholmski… na granicy Polsko-Ruskiej

Znalazł, wybrał, porwał, uwiódł…

A cukier pod skórą.

pierwsza kwadra

maj22

O śmierci myślę. Nagłej.

o tym, że wszystko wokół mnie żyje ze świadomością. Wszystko myśli, że jej to nie dotyczy. Wszystko snuje swoją opowieść przebudzenie po przebudzeniu. Wszystko zaskoczone własną śmiertelnością.

Jakie to jest niepojęte, że nie tylko ja. Że to nie dla mnie, że poza szklanką mojej świadomości - istnieją inne, poszarpane, zachłanne. Że nie tylko ta nić zostanie przecięta, że jest przecinana od zawsze, z zaskoczenia. Nie umiem słowami oddać tej nagłej, jasnej myśli, że wszystko wokół mnie żyje połączone, jak jeden organizm, wszystko tak samo zaskoczone życiem. Mówi do mnie “ISTNIEJ!”.

I kiedy dotykam swoich kryształów i czuję ich energię ostrą jak zimny strumień pod lodem. Kiedy chore miejsca reagują na ich energię - jak na porażenie prądem. Gwałtownym skurczem, bólem, kiedy oczyszczają się pod ich wpływem gwałtownie. Kiedy to się dzieje i patrzę na ten kryształ prawie mieszczący się w zaciśniętej dłoni - i mam świadomość, że ten mały kawałek materii gromadzi w sobie tak wielką energię - myślę sobie wtedy - do czego wobec tego my jesteśmy zdolni?

Skomplikowani…uśpieni.

Skąd ta głupia myśl o końcu, kiedy koniec nie ma prawa istnieć, końca nie ma. tu nie ma miejsca na koniec.

Pod powieką widzę swoje ciało jak szklankę wypełnioną organami, widzę ciemniejsze i jasne smugi. Zaróżowienia i ciemne plamy. Mój umysł zmienia się w kryształ gdy trzymam go w dłoni, a emocje znikają. I postrzegam.

Zapalam białą świecę, zasłaniam lustra.

Po raz kolejny myję w tym miesiącu okna.

Księżyc rośnie i rany otwierają się.

Wszystko odwrócone w nowym cyklu.

Z samotnej pustki zimy prosto w tętnicę życia.

Czasem się boję Białej Krwi.

A jeśli się od nas odwróciła?

chorągiewki, baloniki, wiatr…

kwiecień21

Kogo pokochasz takim się staniesz?

Twoje poglądy są bez znaczenie bo tylko krowa ich nie zmienia?

Jak dobrze zmieniać się na lepsze, jak dobrze zmieniając się pamiętać…

Jak dobrze wiedzieć w co się wierzy

I wierzyć w to mimo że czas, mimo że Ktoś, mimo że miłość…

Świnka pozostanie świnką

Ale może zostać szynką…

Ostatecznie Twój żołądek też to zniesie ;)

Chorągiewki, baloniki, wiatr… :]

***

marzec7

Są miejsca, w których samo nasze istnienie staje się modlitwą.

I do tych miejsc dzisiaj tęsknię.