Sensation
Obserwuję jak ćmy chowają się pod wilgotne od rosy blaszki liści
i tylko kątem oka dostrzegam zielone oko,
gdy odwracam się nagle,
spłoszona dotykiem lisiej kity na mojej łydce.
Małe pazurki wróbli zostawiają rysy na ramionach i policzkach,
gdy stado ptaków przelatuje obok mnie.
Moja twarz zanurza się w zagłębienia
między ciepłe brzuszki a nasady skrzydeł,
nie zważając na małe stróżki krwi.
A one płyną aż do kostek - ogrzewając skórę.
Odurzona chłodem kamieni i blaskiem słońca
przechodzę
z ciemnego lasu symboli
do białych, pełnych źródeł miast…
Lisia kita związuje mi kostki
Mówisz do mnie: PATRZ!
A ja przecież wiem…
I krzyczę.

